Historia jednego projektu

Historia jednego projektu

with Brak komentarzy

Lubię pracować na adrenalinie.
Zazwyczaj podejmując się kompleksowego projektu wnętrza, zakładam wraz z inwestorami kilka miesięcy pracy, najpierw w fazie koncepcyjnej, opracowując projekt wizualnie, potem w trakcie remontu, wdrażając pomysły w życie, aż po moment zamieszkania, kiedy dopieszczam jeszcze swoim okiem i dodatkami wykańczam ostateczny wizerunek wnętrza.
Taki rytm pracy daje duży komfort działania, podejmowania decyzji, margines na wprowadzanie poprawek i oznacza teoretycznie pełen sukces, Ale bywa, że także rozleniwia klientów, dając im złudne poczucie nadmiernej ilości czasu i rozwleka mój proces twórczy, że w gruncie rzeczy zaczyna to działać na niekorzyść efektu końcowego. Dlatego, kiedy dostaję zlecenie na granicy możliwości czasowych w drugą stronę – ruszam do boju ze zdwojoną energią, bo lubię pracować na adrenalinie i uwielbiam takie wyzwania.

Oto historia jednego projektu.

Pani Madzia zgłosiła się do mnie z planem mieszkania, którego właścicielką ma stać się za 3 tygodnie. Lokal w stanie deweloperskim, czyli są ściany, instalacje, wylewka na posadzce i wstawione okna, ale całość wymaga wykończenia. Mało tego, należy wprowadzić jednak drobne zmiany w ustawieniu ścianek działowych, by funkcjonalny układ pomieszczeń dopasowany był do indywidualnych potrzeb rodziny. Na wszystko mam 6 tygodni od momentu zgłoszenia, ponieważ z końcem sierpnia klientka zostaje bez dachu nad głową i po prostu MUSI przeprowadzić się do nowego mieszkania.
Nie pomaga fakt pełni wakacji, czyli szczytu sezonu remontowego, bo jest nie lada problem ze zorganizowaniem ekipy wykończeniowej. Na dodatek sierpień to okres wakacyjny dla fabryk w całej niemal Europie, co przekłada się na brak dostaw produktów i utrudniony dostęp do materiałów wykończeniowych. A wisienką na torcie jest mój osobisty urlop zaplanowany właśnie na sierpień, więc czas mojej aktywności i zmierzenia się z zadaniem skraca się realnie do 4 tygodni. Co robię? Podejmuję się z ekscytacją! Na szczęście lata doświadczeń pomagają i działam w sprawdzonym rytmie, by nic nam nie uciekło. Zatem:

plan dewelopera

1. dzień pierwszy – PONIEDZIAŁEK

Umawiam się z panią Madzią na obejrzenie mieszkania i zrobienie jego obmiaru, a potem siadamy przy kawie i przeprowadzam z nią wywiad na temat oczekiwań względem funkcjonalnego układu mieszkania. Klientkę znam już z poprzednio przygotowywanego mieszkania, więc sporo o niej wiem, ale warto zweryfikować potrzeby bieżące, tryb życia i wymagania wszystkich członków rodziny.

Mam do dyspozycji 3 pokoje, kuchnię ze spiżarką i łazienkę i wc. Każdy z dwóch nastoletnich synów ma inne zainteresowania i pasje. Zajmą dwa małe pokoiki, by móc zachować swe odrębne światy. Duży pokój zatem pełnić będzie funkcję dzienną i sypialną rodziców. W łazience montujemy wannę i wygodną umywalkę. Toaleta nie zostawia pola do popisu. Problemem jest umieszczenie pralki. Deweloper przygotował przyłącze w łazience, zabrakło mu jednak chyba wyobraźni, chcąc zmieścić wszystkie sprzęty w proponowanej konfiguracji. Jednak największym dylematem staje się zagadnienie kuchni, jako osobnego pomieszczenia. Tak właśnie przygotował to deweloper i są w nim pewne plusy, jak chociażby możliwość odizolować się na czas pracy, którą klientka przynosi do domu, by móc za zamkniętymi drzwiami poświęcić się w skupieniu ważnym zagadnieniom. Problemem jest jednak zmieszczenie tam stołu jadalnego, bo sama kuchnia nie jest zbyt wielka, ani ustawna. A skoro w salon ma spełniać również rolę sypialni, to trudno będzie pogodzić wszystkie funkcje na jednej przestrzeni.
Obiecuję rozważyć w projekcie wszystkie opcje i zabieram się do pracy. Wiem, że czas mnie goni, więc po 3 dniach jestem gotowa z koncepcjami do omówienia.

koncepcja2

koncepcja1

koncepcja3

2. dzień piąty – PIĄTEK

Umawiamy się na przejrzenie moich propozycji. Po krótkiej dyskusji pani Madzia stanowczo wybiera wariant z otwartą kuchnią na salon. Według mnie to również najlepsze rozwiązanie. Mieści wszystkie założenia funkcjonalne, a przy tym otwarta przestrzeń daje potencjał aranżacyjny, zgodny z upodobaniami pani inwestor. Nasze spotkanie zorganizowałam w sklepie z płytkami, by od razu wybrać materiały, z których przygotuję projekty łazienek. Dobrałyśmy ceramikę sanitarną, baterie, spłuczki, odpływy, kratki i wszystkie inne elementy niezbędne do urządzenia łazienek. Niezastąpiona była tu pomoc fachowca w aspektach technicznych i weryfikowania dostępności wybieranych przez nas produktów.- nie bez kozery wybieram tylko sprawdzone punkty handlowe na mapie miasta.

3. pracowity weekend

Żeby mieć pewność, że wybrane płytki będą nadal dla nas dostępne, muszę znów szybko zrobić projekt, bo stany magazynowe zmieniają się przecież z dnia na dzień. Zatem poświęcam weekend na opracowanie wizualne łazienki i wc i tym razem przesyłam propozycje mailem, bo goni nas czas.

łazienka
4. dzień ósmy – PONIEDZIAŁEK

Mam szczęście, że pani Magda to konkretna osoba, wie, co jej się podoba i szybko podejmuje decyzje. Dzięki temu dzisiaj mam akceptację jednego z wariantu mojego opracowania i od ręki przygotowuję zestawienie do zamówienia. I tak oto minął tydzień, a my mamy gotowe ustawienie mieszkania oraz temat łazienek w całości zamknięty. Czas zatem zabrać się za kuchnię, bo przygotowanie mebli trochę będzie trwało.
Oprócz fazy projektowej moim zadaniem jest znalezienie stolarza, który w tak gardłowym terminie zrealizuje zamówienie. Alternatywą zostaje jedynie Ikea, ale przy tak niewielkiej i niewymiarowej kuchni, to mało satysfakcjonujące rozwiązanie. Zatem po krótkiej analizie z klientką jej oczekiwań względem miejsca do gotowania – wracam do komputera, by w zaciszu swojej domowej pracowni przygotować wizualną koncepcję projektu. W międzyczasie uderzam do kilku znanych mi stolarzy i sprawdzam ich dostępność czasową. Znam założenia budżetowe klientki, więc mam w głowie gotowe rozwiązania materiałowe, które gwarantują u każdego niemal wykonawcy ten sam pułap cenowy. Przygotowuję projekt, a w międzyczasie:

5. dzień dziesiąty —ŚRODA

Organizuję kolejne spotkanie w salonie z parkietami. Zabieram klientkę do miejsca, które od lat mnie nie zawodzi jeśli chodzi o jakość materiałów i obsługi. To taki „drobiazg”, na który można liczyć, korzystając z usług projektanta. Ta wizyta jest relatywnie długa, bo żonglerka między aspektem wizualnym, cenowym, a dostępnością nie jest wcale łatwy. Dla osłody dylematów okazuje się, że w tym samym salonie możemy zamówić również drzwi wewnętrzne i jeśli podejmiemy decyzję „tu i teraz”, to jeszcze załapiemy się na promocję, która dotyczy koloru gołębiej szarości, idealnie pasującej do klimatu mieszkania, które tworzymy. Zatem w jednym miejscu, w jednym czasie zamykamy dwa duże tematy, których wybór rzutuje o dalszych losach projektu i tempa realizacji remontu.

6. dzień dwunasty – PIĄTEK

Tym razem, już bez spotkań, przesyłam projekty kuchni mailem i szybko dochodzimy z panią Madzią do porozumienia w kwestii detali. Aneks jest niewielki, więc wariacje aranżacyjne dotyczą raczej strony wizualnej, niż funkcjonalnej w  ustawieniu mebli. Po wybraniu ostatecznej wersji, przygotowuję rysunki wykonawcze i wysyłam zlecenie do wyceny stolarzowi, który zadeklarował swoją gotowość pracy w szybkim tempie.

kuchnia
7. dzień piętnasty — PONIEDZIAŁEK

Łapiemy pierwszy oddech. Wydaje się, że milowy krok za nami. Zamówione wszystkie materiały wykończeniowe, niezbędne do przeprowadzenia remontu, ekipa umówiona, projekt kuchni zamówiony. Pani Madzia ma w tym tygodniu podpisać akt notarialny i dostać klucze, a ja wizualizuję pokoje dla wszystkich mieszkańców, żeby dać obraz ustawienia potrzebnych mebli i tego, jak udekorować ściany, żeby pomieszczenia nosiły znamiona indywidualności jego właścicieli :) Wybieram kolekcje mebli młodzieżowych do pokoi chłopców, tapety, które konsultuję z nimi, kolorystykę i ustawienie funkcjonalne. Na koniec przygotowuję projekt aneksu sypialnego z zamykanym łóżkiem w zabudowie, która będzie spełniać również funkcję meblościanki salonowej – z półkami na książki i wnęką na telewizor. Mieszkanie nabiera ostatecznego kolorytu. Przynajmniej na projekcie…

salon z sypialnią
8. Co dalej

Ponieważ sama zaraz wyruszam na wakacje (znacznie wcześniej zaplanowane, niż dostałam to zlecenie), umawiam się jeszcze z panią Magdą na przegadanie logistyki poszczególnych etapów remontu, które mają wystartować pod moją nieobecność. Szczegółowo wprowadzam ją w grafik postępujących po sobie kroków, co powinno się po czym wydarzyć, kiedy kto ma wejść, by wykańczanie mieszkania szło w tempie, które jest tu priorytetem. Jutro wyjeżdżam i trzymam mocno kciuki, by przez te dwa tygodnie nie było niespodzianek, które popsują nam szyki. A na budowie często tak się zdarza, ale głośno tego nie mówię…cdn

Ciąg dalszy znajdziesz tutaj:

Historia pewnego projektu część 2

 

Chcesz poznać inną historię? Zajrzyj tutaj:

POBIERZ 10 TRIKÓW DESIGN COACHA

i zapisz się do mojego Magazynu Inspiracji

Szanuję - nie spamuję. Twoje dane są bezpieczne. Zawsze możesz wypisać się z tej listy

Follow Maciejka:

Mieszkam w małym czerwonym domku z dwoma najważniejszymi mężczyznami mojego życia. Całą zimę w kominku trzaska ogień, a na fotelach wygrzewają się dwa koty. Latem wszyscy wynosimy się na taras, gdzie życie płynie jakby wolniej.
Uwielbiam gotować, czytać książki i tańczyć, choć na to ostatnie niewiele mam czasu, a jeszcze mniej okazji :)

ostatnie wpisy by

Zostaw komentarz