Metamorfoza domu małymi krokami

Metamorfoza domu małymi krokami

with 3 komentarze

Ostatni dzień roku, sylwester. Słońce świeci jak oszalałe od kilku dni. Snop światła pada choinkę, promyki biegają po ścianach i meblach. Pokazują okruchy kurzu na ciemnym parkiecie, czarnej politurze pianina. Zimowe światło jest bezlitosne, wpada niemal poziomo przez szyby, wyświetlając wszystkie niedoskonałości. A przecież przed chwilą skończyłam odkurzać i myć podłogi. Trudno, taki urok życia na wsi, z psem, kotem i kominkiem, w którym palimy codziennie. Czasem marzy mi się wychuchane mieszkanko w centrum miasta i spacerki po wyłożonym płytami trotuarze zamiast brodzenia z psem w błotnistej mazi po drogach wśród pól. Jeszcze niedawno ta tęsknota była we mnie bardzo silna. Codziennie znajdowałam masę argumentów na beznadziejne życie w małym domku pod miastem. I frustracja rosła. Rozżalenie eskalowało.

salon dawniej

Męczył mnie wygląd domu, opatrzyły się kolory ścian, przytłaczał nieład panujący w mnogości przedmiotów, które nie mając swojego określonego miejsca, zalegały tu i tam. Ten stan znielubienia pogłębiał się sukcesywnie przez lata. Doszłam do punktu, w którym myślałam już tylko o tym, by się przeprowadzić.
Dziś, kiedy patrzę na swoje wnętrze, gdy co rano budzi mnie swoimi kolorami, a wieczorem cieszy przytulną aurą wyciszenia i relaksu, mam pewność, że lubię to, jak mieszkam. Kocham światło słoneczne zaglądające do niego ze wszystkich stron świata, uwielbiam trzaskający ogień w kominku, kanapę z pluszowym kocykiem, widok ogrodu za oknami, śpiew ptaków i zachody słońca. Moje stare pianino na tle artystycznie malowanej ściany, lampki na parapecie, czerwony regał z książkami i przedpokój w kolorze indygo.

stare drzwi od holu
nowy motyw na szkle

Co się zatem zmieniło? Punktem zwrotnym okazało się uświadomienie sobie, że dom odzwierciedla stan ducha i kondycję psychofizyczną swoich domowników. Chaos panujący w naszym życiu, zawirowania z pracą, zachwiane poczucie stabilizacji i brak ogólnego spokoju ducha, przełożył się na adekwatny brak zorganizowania we wnętrzu. To odkrycie uaktywniło we mnie pokłady energii do działania. Postanowiłam zacząć zmieniać to, na co mam wpływ od zaraz, i zaprowadzić nowe porządki w domowych kątach.

Cały proces zmian zaczął się pewnego jesiennego poranka, niewinnym przestawieniem stołu w jadalni. Pomysł, który mnie natchnął, był genialny w swej prostocie i spektakularny w efektach zarazem. Przekręcenie stołu o 90 stopni, z jednej strony było na tyle nieznaczne, że niewiele osób zarejestrowało wizualną zmianę, z drugiej – przyczyniło się do nowych zachowań, zmiany nawyków, zmusiło do wyjścia ze strefy komfortu wszystkich mieszkańców. Kiedy zasiedliśmy do posiłków, okazało się, że inaczej trzeba zorganizować zastawę stołową, gdzie indziej postawić maselniczkę, a i my siadamy w innym układzie względem siebie. Niby nic, a jednak to właśnie ów stół rozpoczął proces zmian we wnętrzu, które zaczęły następować lawinowo. Po prostu miałam apetyt na więcej!

stół w dawnym ustawieniu
stół dzisiaj

Na drugi ogień poszło biurko, które znalazło nowe miejsce w gabinecie, co dało mi wzmożoną energię do pracy.

Potem przyszedł czas na zmianę koloru na kominku, który gra „pierwsze skrzypce” w części dziennej, więc miał kluczowe znaczenie dla dalszych pomysłów.

kominek w dawnych kolorach
kominek w nowej szacie

 

 

Wybielenie belek pod sufitem, rozświetliło pomieszczenia,
nowe kolory na ścianach stonowały wcześniejszy klimat,
nowa kanapa, dywan i poduszki, dopełniły odświeżającego looku.
No i znalazło się miejsce dla artystycznego potencjału mojego partnera. Struktura betonowa jego autorstwa, sufit w holu, czy blat stolika ręcznie malowany.
W końcu płytki pod okapem w kuchni i nowy motyw na drzwiach szklanych do salonu.

To wizualne zmiany. Ale za tym kryje się nieuchwytne na fotografiach przeorganizowanie codziennych rytuałów. Gdzie indziej pracuję, w innym miejscu prasuję. Zielone rośliny w doniczkach, zmieniły miejsce, co stworzyło nowe ciągi komunikacji pomiędzy pomieszczeniami. Wygodna kanapa spowodowała, że częściej na niej zalegamy z książką lub siadamy do planszówek, a telewizor praktycznie przestał być potrzebny. Po raz pierwszy w te święta w innym miejscu stanęła choinka.
Dziś mija półtora roku od pierwszej zmiany, nigdy nie było momentu żebyśmy przeżywali prawdziwy etap remontu, wszystko dzieje się jakby mimochodem, przy okazji, po godzinach. Dom zmienił się i nadal zmienia, a najważniejszym efektem jest cudowne samopoczucie, które każdego dnia przypomina mi, jak bardzo cieszę się z tego miejsca na ziemi. Spoglądam na każdy kącik z poczuciem spełnienia, bo dobrze mi się tu pracuje i odpoczywa.

dawny widok na kuchnię
obecna aranżacja kuchni

Tak więc wygląd wnętrza, w którym funkcjonuje się na co dzień, ma bezpośredni wpływ na stan naszych emocji, które albo są doładowywane pozytywnie, poczuciem szczęśliwości i spełnienia, albo karmione frustracjami, przytłoczone nadmiarem niezrealizowanych marzeń. Wybór naprawdę jest w Twoich rękach. I najczęściej nie wymaga gwałtownych ruchów, ani drastycznych zmian. Chyba, że tak wolisz. Warto jednak wykonywać nawet najdrobniejsze kroczki w kierunku uszczęśliwiania siebie i polepszaniu wizualnej strony swojego życia, bo w przestrzeni, która będzie Ci odpowiadać, łatwiej o dobre samopoczucie, pozytywne nastawienie, lekkość bytu.

Zainteresowana jak to zrobić? Przeczytaj także:

Jak znaleźć dom w swoim wnętrzu
5 kroków jak zmienić coś w swoim domu
Domowe porządki

 

 

POBIERZ 10 TRIKÓW DESIGN COACHA

i zapisz się do mojego Magazynu Inspiracji

Szanuję - nie spamuję. Twoje dane są bezpieczne. Zawsze możesz wypisać się z tej listy

Follow Maciejka:

Mieszkam w małym czerwonym domku z dwoma najważniejszymi mężczyznami mojego życia. Całą zimę w kominku trzaska ogień, a na fotelach wygrzewają się dwa koty. Latem wszyscy wynosimy się na taras, gdzie życie płynie jakby wolniej.
Uwielbiam gotować, czytać książki i tańczyć, choć na to ostatnie niewiele mam czasu, a jeszcze mniej okazji :)

ostatnie wpisy by

3 Responses

  1. Magdalena Syrocka
    | Odpowiedz

    Metamorfoza na prawdę robi wrażenie. Największe wrażenie zrobiła na mnie kuchnia.

  2. Pięknie! Jestem zauroczona.

    • Maciejka
      | Odpowiedz

      Miło mi bardzo 🙂 Ja też lubię te zmiany!

Zostaw komentarz