zauważyć dom okiem gościa

with Brak komentarzy

 

gosc w dom

Jak często zastanawiasz się nad tym jak mieszkasz? Czym się otaczasz, w jakim stylu jest Twoje wnętrze? Dzisiaj chciałam Ci zaproponować spojrzenie na swój dom okiem gościa. To bardzo ciekawe ćwiczenie, które może doprowadzić Cię do niesamowitych odkryć.

Na początek przyznam Ci się do czegoś.

W zamierzchłym dzieciństwie byłam z wizytą w Holandii. Podczas kiedy w Polsce w oknach królowały suto marszczone koronkowe firany i grube kotary, szczelnie zasłaniając detale naszych wnętrz, tam zastałam obraz zgoła odwrotny. Ogromne okna kompletnie odsłonięte, również po zmroku, udostępniały widok mieszkania każdemu przechodniowi jak na dłoni.
Z zachwytem i maniakalnym wręcz uwielbieniem podpatrywałam te wnętrza, spacerując co wieczór po osiedlu, nie mogąc się nadziwić, że tak bez skrępowania ludzie udostępniają swoje życie do publicznej oceny. Rzecz jasna – nikt tego nie robił. Tylko ja, jak pies spuszczony z łańcucha, biegałam po okolicy z szeroko otwartymi ślepiami (i chyba buzią też), starając się zakodować jak najwięcej szczegółów tych pięknych aranżacji. A miałam kilka lat na karku.
Do dziś została mi ta ciekawość wnętrza. Na szczęście nie muszę zaglądać ludziom w okna ani przez dziurkę od klucza, bo jestem częstym gościem w różnych domach i moje potrzeby są zaspokajane na bieżąco :)
Teraz Ty przyznaj w głębi duszy ile razy zaglądałaś komuś w okna, by podejrzeć jak mieszka? I nie udawaj, że to Ciebie nie dotyczy. To „zaglądanie w okna” odbywa się także przez wertowanie blogów o urządzaniu mieszkań, śledzenie jak mieszkają celebryci,  przeglądanie czasopism wnętrzarskich, a największą frajdę sprawia nam zwiedzanie wszystkich zakamarków w mieszkaniu znajomych, do których przyszliśmy po raz pierwszy z wizytą. W każdym z tych przypadków prowadzi nas ta sama ciekawość. Rejestrujemy detale, wychwytujemy niuanse, skanujemy pomysły, mamy wyostrzony zmysł obserwacji, czyli ZAUWAŻAMY.
A jak widzimy własne wnętrza? Co zauważasz u siebie? Na co patrzysz, co rejestrujesz? Gwarantuję Ci, że nie jest to to samo, co widzi Twój gość!
Proponuję Ci więc pewien eksperyment, wcale nie łatwy, ani taki oczywisty.

Spróbuj popatrzeć na swoje mieszkanie okiem gościa.

To zadanie może przynieść zaskakujące efekty! Prawda bowiem jest taka, że naszej codzienności nie taktujemy z uwagą, z dbałością o detale, z ciekawością. Raczej mamy tendencje do traktowania jej jako oczywistej oczywistości. I nie chodzi mi tutaj stricte o sprzątanie.

Podam Ci przykład.

Mój dom jest otwarty dla gości. Ludzie często nas odwiedzają, ale ponieważ lubię być do tego przygotowana, dbam by było to zawsze umówione wcześniej spotkanie. Lubię posprzątać, coś upichcić, doprowadzić wszystko do ładu i porządku, którego proszę nie mylić z pedanterią. Muszę mieć poczucie, że jest ładnie, przyjemnie, czysto i dom czeka na gości, by czuli się u nas komfortowo. I oto pewnego razu zdarzyło się nam przyjmować nowych znajomych, którzy na początek (klasycznie) obejrzeli cały nasz domek. Nie obyło się bez pytań, komentarzy, zachwytów, rozmowa długo krążyła wokół tematyki tajników urządzania. Standard. Ciąg dalszy upłynął w uroczej atmosferze. Przy kolejnym spotkaniu owa znajoma zastrzeliła mnie jednak pytaniem: „a dlaczego wy nie macie drzwi do szafy w holu? Czy to jakiś zamysł artystyczny?”. Złoty pył opadł, a mnie wbiło w ziemię. Mój gość zauważył coś, na co ja nie zwracam uwagi już od lat!!! Nie mamy drzwi do szafy odkąd się tutaj wprowadziliśmy, bo najpierw wstrzymał nas brak finansów, później zablokował milion pomysłów, wśród których nie mogliśmy znaleźć najlepszego (szewc bez butów…), aż w końcu po prostu przestaliśmy krążyć myślami wokół tej sprawy. Zapomnieliśmy. Schowała się pod stosem codzienności. Poza tym wygoda sięgania po kurtkę bez otwierania drzwi, nie mobilizuje też specjalnie do działania.
Po powrocie do domu spojrzałam na tę nieszczęsną szafę okiem gościa i odkryłam rząd kurtek, półki pełne butów, w rogu odkurzacz, na górze stos walizek i toreb. Ale widok, niech to! To żaden zamysł artystyczny, po prostu proza życia. Jednak fakt jest taki, że dla nas domowników, taka szafa stała się powszechną składową naszego krajobrazu. Za to dla mojego gościa… To był dla mnie zimny prysznic. I to nie dlatego, że zawstydziła mnie tym pytaniem, ale dlatego, że uświadomiłam sobie czego nie widzę we własnym domu. Czego nie zauważam, choć przecież u każdego innego na pewno zwróciłabym na to uwagę. Zaczęłam przenosić to spojrzenie w inne miejsca domu. I odkryłam kolejne niedociągnięcia, w kategorii  niedokończonych pomysłów, niespójności stylu, braku koncepcji.  Dom ukochany, kolorowy, mój wychuchany i zadbany, a jednak wciąż jest nad czym pracować.
Dlatego namawiam Cię do spojrzenia okiem gościa na swoje wnętrze. Kiedy wrócisz do domu po pracy lub ze spaceru wejdź domu, jakby ktoś właśnie tu cię zaprosił i rozglądaj się po wszystkich kątach z ciekawością, jakbyś pierwszy raz widziała to wnętrze. Co zobaczysz – nie wiem. Ale czy wiedziałaś o tym wszystkim co ukaże Ci się teraz Twoim oczom? Napisz, podziel się.
Możesz odkryć jak ładnie i stylowo mieszkasz. Jak lubisz ten kolor na ścianie, jak ciepło odbierasz swojski nieład wśród książek, albo kochasz tę lampę w rogu pokoju. Ale możesz też zauważyć, że zasłonki  nie pasują do koloru sofy, donice z kwiatami powinny stać w innym miejscu, a obraz na tej ścianie nie wygląda najlepiej. Spróbuj zajrzeć do siebie „przez okno” z ciekawością gościa, który nie zna tego wnętrza. Czy odkryjesz że zimno tu i pusto, a może przytulnie, ale z dużym nieładem? Każdy scenariusz jest możliwy i każde spojrzenie może okazać się cenną lekcją dla Ciebie. Małe odkrycie może przynieść duży efekt. Albo duże odkrycie zmobilizuje do jakiegoś działania, odkładanego od lat.

Od czasów cennego pytania mojej znajomej, staram się zauważyć mój dom okiem gościa od czasu do czasu. Bardzo lubię to ćwiczenie, bo zmienia perspektywę widzenia swoich znanych kątów. Dzięki niemu zaczęłam na nowo szukać swojego stylu, ruszyłam w podróż za tym co lubię, z czym się identyfikuję, co jest „moje”. Zaczęłam pracować na wnętrzem, które w efekcie przechodzi sporą metamorfozę. A wszystko dzięki ciekawości mojego gościa:)

POBIERZ 10 TRIKÓW DESIGN COACHA

i zapisz się do mojego Magazynu Inspiracji

Szanuję - nie spamuję. Twoje dane są bezpieczne. Zawsze możesz wypisać się z tej listy

Follow Maciejka:

Mieszkam w małym czerwonym domku z dwoma najważniejszymi mężczyznami mojego życia. Całą zimę w kominku trzaska ogień, a na fotelach wygrzewają się dwa koty. Latem wszyscy wynosimy się na taras, gdzie życie płynie jakby wolniej.
Uwielbiam gotować, czytać książki i tańczyć, choć na to ostatnie niewiele mam czasu, a jeszcze mniej okazji :)

ostatnie wpisy by

Zostaw komentarz